Jako, że dzisiejszy poranek nie przyniósł większych rewelacji - włączyłam zawodny telewizor. 
Choć gadał po cichutku, to  w ciszy porannego mieszkania słyszałam, że niejaki Chris rasy afro  nie potrafi się całować. I prosi brata o wskazówki. Ten każe mu kłaść się na podłodze  i "podnosić"  na ustach.  Przyznam, że zainteresowała mnie ta technika, bo choć człowiek już obcował w życiu   z tym, czy z tamtym, to jednak cały czas się uczy. Obserwując tajniki techniki podnoszenia stwierdzam,  że całe życie źle to robiłam.

Tych, którzy nadal mają pewne, khm, wątpliwości, odsyłam do lektury w niezawodnym Onecie:
Wszak weekend majowy w tydzień się zamienia. Coś trzeba robić!!!
Całuję :))